17 lipca /piątek/

Rozpoczęliśmy ostatni protokół leczenia... ostatni ale niełatwy. Już od wczoraj jest pod górkę. Moje ciałko nie przyjęło L-aspraginazy... zrobiłam się czerwona i zaczęłam się krztusić. Tatuś zatrzymał pompę w porę... Dziś próbowano mi podać zamiennik - najbardziej oczyszczoną postać leku... też się nie udało. Niestety będę musiała obyć się bez tego leku... nie wiadomo, jaki będzie miało to wpływ na leczenie, ale nic nie można zrobić. Podobno zdarzają się takie reakcje przy drugim protokole, bo moje ciałko nauczyło się leku i wytwarza przeciwciała, dostawałam przecież to na samym początku. Pozostałe dwa leki przyjęłam. Ale leczenie daje mi się we znaki. Sterydy i chemia sprawiają, że jestem marudna, humorzasta i zmęczona. Przy tym oczywiście wcinam za dwóch... tata mówi, że zostałam pełnoprawnym użytkownikiem lodówki ;-) Przytyłam juz ponad kilogram i mam brzuszek gigant, więc ciężko mi oddychać, brzuszek boli, a ja wciąż głodna ;-( No ale nic, musimy wytrwać ten ostatni miesiąc...

12 lipca /niedziela/


Byliśmy w tym tygodniu z tatusiem na wizycie u pana profesora od słuchu. Trochę nas pocieszył... stwierdził, że jest pewna szansa, że moje uszki się jeszcze odbudują. Ale musimy zrobić jeszcze drugie badanie - w nocy, kiedy będę już zupełnie spała. No i musimy poczekać do ko
ńca leczenia i zobaczymy jak tam się wszystko będzie goić. Na razie więc czekamy. A przy okazji wprowadziłam do mojego słownika nowe słowo - "kukułka" - chociaż mama mówi, że nie mogę mieć pojęcia co to jest kukułka to ja przecież tak naprawdę mówię: "pieluszka, poduszka a nawet owieczka" ;-)))
Od czwartku dostaję sterydy więc wcinam bez opamiętania a przy tym mam straszne humory... mama mówi, że jak pani w ciąży... nie wiem co to znaczy ale rzeczywiście jakoś dziwnie się czuję - raz mi wesoło, raz smutno a potem jeszcze jestem zła jak osa. Dziś mamie taką histerię zrobiłam, że chyba się sama przestraszyła...
Aha i w ogóle to już wszystko sama wiosłuję z talerzyka... taka jestem duża!!! Tatuś wrócił dziś ze zlotu garbusowego... mówił, że wszyscy o mnie pytaliście i życzyliście zdrówka. Dzięki! Kiedyś Wam na takim zlocie osobiście podziękuję, a na razie posyłam ooogggrrrrooommmnnneeegggooo żółwika!