22 marca /poniedziałek/

Cześć... u mnie wszystko w porządku. Mieliśmy przez chwilę zepsuty komputer ale dwóch wujków z mamy pracy się nim dzielnie zajęło i już mogę do Was znowu smarować. Tym bardziej, że idzie wiosna więc będzie więcej atrakcji do opisywania, bo w tą zimę to mówię Wam mało się dzieje. Na dworku nie mogłam zbyt często i długo być żeby znów gili nie dostać, więc głównie w domku, najchętniej cały czas bym oglądała Świnkę Pepę, tudzież Reksia albo Maję. Byliśmy też z tatusiem we Wrocławiu znowu i osiągnęłam kolejny szczebel mojej siostrzanej opieku
ńczości nad Olkiem - już nie tylko nosiłam mu piciu ale karmiłam go łyżeczką... dojadając po drodze to czego nie udało mu się sprzątnąć z łyżeczki ;-) Pojechaliśmy też do wujka Huberta i tam poznałam fajnego dużego pieska, który nazywa się Bulik... no to ja już nie wiem czy bulik to piesek czy autko...???
A jak byliśmy ostatnio w szpitalu na kontroli to potem tata zabrał mnie na przejażdżkę tramwajem... pojechaliśmy jeden przystanek... hi hi hi ale było fajowsko, bo do tej pory to ja tylko widywałam tramwaje z okna mojego pokoju w szpitalu. A w ogóle to siostry w szpitalu i na moich cotygodniowych pobraniach biedronek aż nie mogą uwierzyć jaka jestem dzielna... bo tylko jak wchodzę do gabinetu to podwijam sobie rękaw i wyciągam rączkę ;-) i nawet nie pisnę ;-)
Chodzimy też regularnie do Pani logopedy, bo wciąż moje wszystkie słowa brzmią bardzo podobnie do siebie... mimo że znam ich już z tysiąc! ;-) Robimy potem w domu różne ćwiczenia buzią i językiem i w ogóle... ostatnio nauczyłam się robić prychanie konika... co pozwoliło mi zdobyć kolejną życiowo niezbędną umiejętność, jaką jest plucie. Nie zawsze ją jednak póki co wykorzystuję do ważkich życiowo celów jak np. wypluwania pasty do zębów...
Byliśmy też u pana doktora od aparacików i badał mi słuch, ale już nie tak magicznie jak śpię tylko normalnie jak dużą dziewczynkę, czyli sprawdzał jak słyszę i reaguję na różne dźwięki. Całkiem w  porządku słyszę w moich aparatach żyrafkach. Jutro znów taka wizyta, odwiedzimy też panią logopedę.
Jest teraz u mnie babcia, więc jest wesoło, później będzie druga babcia... aha i dostałam też rower od dziadziusia... czekam tylko na jeszcze lepszą pogodę żebym się mogła nauczyć na nim jeździć.